Wiersz na dobrą noc, Robert Król
[WIERSZ NA DOBRĄ NOC] Robert Król, "Środek nocy"
Robert Król dla Państwa na dobrą noc. Z tomu "Dixieland", który polecam w celach posiadania i lektury.
Robert Król dla Państwa na dobrą noc. Z tomu "Dixieland", który polecam w celach posiadania i lektury.
Tytuł intryguje, zwłaszcza w kraju, gdzie mianem “kaczki” określa się pojemnik na mocz. Wyobrażałem sobie ironiczną opowieść o dwójce złośliwych staruszków, którzy w chwili trudnej podkradają sobie tytułową kaczkę i odechciewało mi się lektury. W polskich warunkach mogłaby to być również opowieść o populistycznych rządach, których namnożenie w różnych krajach zatrważa. Tak, czy inaczej - zaintrygowało. Gorzej było z pierwszymi stronami. Opowieść malarki, która w środku kryzysu twórczego poznaje zamożną parę i przyjmuje zaproszenie do ich domku w Grecji początkowo stawiała przede mną...
Dzieckiem w kolebce będąc oglądałem igrzyska olimpijskie. Może trochę w tym przesady, ale nigdy nie zapomnę tych godzin spędzanych przed telewizorem i oglądaniu czasem naprawdę zaskakujących sportów, jak curling, który w latach 90. wydawał się czymś absolutnie kuriozalnym. Zawsze wydawało mi się, że moja matka by się świetnie do niego nadawała, szczególnie w soboty, gdy zarządzała totalne mycie (i pastowanie!) podłóg. Sam ze sportem nie miałem wtedy wiele wspólnego, wystarczył mi ekran telewizora. Z myciem podłóg - przyznaję - również. Wystarczyło mi oglądanie zmagań rodzicielki. Jest...
Ewa Lipska dla nas walentynkowo. Prywatnie nie jestem miłośnikiem obchodzenia czegokolwiek poza centrum Warszawy 11 listopada, ale pretekst dla wierszy zawsze jest dobry.
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota)
Dzisiaj haiku Kobayashiego Issy w przekładzie Beaty Szymańskiej i Anny Kuchty z pięknie wydanego przez Austerię zbioru "Haiku". Mam wiele przyjemności w przerzucaniu stron tej książki.
Z tomu "Wszystko już było dotykane" Kinga Skwira dla nas na noc. Kilka tu wierszy udanych znalazłem.
A wiecie, że dzisiaj jest Międzynarodowy Dzień Kobiet i Dziewcząt w Nauce? Z tej okazji przypominam o mojej "Pannie doktór Sadowskiej", czyli książce o pierwszej kobiecie-Polce, która zrobiła doktorat z medycyny w Imperium Rosyjskim. Był 1914 rok, a zdjęcie Sadowskiej opublikowało z tej okazji kilka polskich gazet. Przy okazji pracy nad książką odkryłem jak wiele jest wciąż nieopowiedzianych biografii polskich naukowczyń - prawniczek, lekarek, chemiczek, biolożek - czekających na swoich biografów i biografki. Wiele informacji na ten temat znajdziecie na funpagu Piękniejsza Strona...
Doskonałe! Wczoraj ktoś zadał mi pytanie o polskie książki z ostatniego roku, które “rzuciły mnie na kolana” i nie ukrywam, że miałem problem z odpowiedzią na to pytanie. Może dlatego, że ja jestem niezbyt chętny na tego rodzaju przeżywanie lektury, a może dlatego, że polska literatura wydaje mi się w przeważającej swej części nudna, sztampowa i nieciekawa. Ale już wiem, jak odpowiem na to pytanie za rok. Otóż na pewno na kolana powaliła mnie Urszula Honek. Jaki ona ma język! To jest tak jakby Stasiuk z Szulcem się umówili na schadzkę z Tokarczuk i poczytali wspólnie “Chamstwo”...
Miron Białoszewski dla Państwa na dobry, lutowy sen.