Julia Fiedorczuk, Wiersz Nocną Porą, Warstwy
[WIERSZ NOCNĄ PORĄ] Julia Fiedorczuk, "niedociemki"
Nowy tom Julii Fiedorczuk to jak powrót dawno niewidzianego gościa (a może i gościni). "Glif" się nazywa i dopiero zacząl ze mną rozmowę.
Nowy tom Julii Fiedorczuk to jak powrót dawno niewidzianego gościa (a może i gościni). "Glif" się nazywa i dopiero zacząl ze mną rozmowę.
Jesienią apetyt na poezję mam jednak większy, niż latem. Np. na poezje Marcina Świetlickiego, który "wychodzi ze stu różnych łóżek".
"Nikt mnie nie pytał o żadne pozwolenie". Książki niedostępne w sprzedaży, dostępne na Legimi. O co chodzi?
Od ponad tygodnia pisarze i pisarki alarmują, że w Legimi są ich książki, choć nie ma ich na rynku.
Od ponad tygodnia próbuję rozwikłać czym jest Depozyt Biblioteczny, jak funkcjonuje i czy to wszystko jest bezpieczne.
***
- Zajrzałem do Legimi i okazało się, że jest tam większość moich książek, w tym debiut reporterski sprzed ponad 20 lat, do którego tylko ja mam prawa — napisał na Facebooku Adam Leszczyński, dyrektor Instytut Myśli Politycznej im. Gabriela Narutowicza, autor m.in. "Ludowej historii Polski".
Czego dowiedziałem się z "afery Legimi"? To czytelniczki i czytelnicy powinni być dla "rynku książki" najważniejsi. "Afera Legimi" pokazała, że nie są. Czas to zmienić. *** "Afera Legimi" to pierwsza od wielu lat tak głośna sprawa dotycząca całego rynku książki. Dotycząca sprzedawców, którzy nie zawsze zachowują się w porządku wobec wydawców, a przyłapani przerzucają odpowiedzialność na czytelnika za pomocą dodatkowych opłat. Dotycząca wydawców, którzy uwierzyli w system, nad którym nie mają pełnej kontroli oraz zgodzili się na fatalne warunki finansowe, nie dbając o...
[WIERSZ (?) NOCNĄ PORĄ] Hanna Krall tak zaczyna swoją nową książkę, "Jedenaście". To obrazek reporterski, czy już poezja? Jak Państwo myślą?
Czy to koniec Legimi? To pytanie zadają sobie czytelnicy i wydawcy. Ale to czytelnicy w aferze Legimi będą najbardziej poszkodowani. Dla wielu z nich serwis stał się — jak mówi mi Magda z Krakowa — "towarem pierwszej potrzeby". Osób takich jak Magda jest w Polsce i na całym świecie nawet pół miliona. Teraz przyszłość serwisu jest zagrożona. Okazało się, że największy w Polsce dostarczyciel abonamentów na e-booki i audiobooki nie raportował wszystkich transakcji, a ofertę, którą wydawcy utworzyli z myślą o bibliotekach, sprzedawał bankom i systemom benefitowym. Jest to efekt...
Nie spodziewałem się, że tak bardzo będę potrzebował tej książki. W ostatnich dniach klawiatura stała się aż nadto naturalnym przedłużeniem moich rąk. I gdy, po godzinach rozmawiania z czytelnikami (o czym, to już niedługo się dowiecie) i przekształcania dźwięków w znaki, chciałem odpocząć, “Dzieci lwa” Marcina Mellera okazały się lekturą niemal idealną. Jest to czytadło bardzo przygodowe, trochę sensacyjne, reporterskie, a — co najważniejsze — wciągające. I nawet zabawne, choć osobiście to nawet w najgorszym czasie nie potrzebuję lektur zabawnych. Warszawa. Maj 1988 r. Z kościoła...
Zrosłem się z klawiaturą w ostatnim czasie. Ale gdy się oderwałem, wzrok padł na tom "Zajęczy żar" Stanisława Kaliny Jaglarza.
I znad klawiatury zdaje mi się, że widzę te obrazy, tak pięknie tu opisane.
Jest to kawał fantastycznej, poetyckiej roboty.
"Obiecuję wam, że będę pisać aż do śmierci", powiedziała Monika Helfer odbierając Angelusa za "Hałastrę" (wyd. Filtry) w przekładzie Arkadiusza Żychlińskiego. Tłumacz również otrzymał nagrodę. Oczywiście za przekład. Gratulacje!!! Dzisiaj we Wrocławiu przyznano aż sześć nagród literackich.