Jarosław Iwaszkiewicz, kurzojady_insta
Instagram #705
Dzisiaj powrót do lektury. Trochę, bo trzeba, ale też bo się bardzo chce. #kurzojady #jarosławiwaszkiewicz #czytelnik
Post udostępniony przez Kurzojady (@kurzojady_insta) Mar 18, 2019 o 9:16 PDT
Dzisiaj powrót do lektury. Trochę, bo trzeba, ale też bo się bardzo chce. #kurzojady #jarosławiwaszkiewicz #czytelnik
Post udostępniony przez Kurzojady (@kurzojady_insta) Mar 18, 2019 o 9:16 PDT
“Nieuprzejmość” Katarzyny Kochmańskiej jest powieścią, która mnie nie uwiodła, co nie znaczy, że nie doceniam literackiej sprawności autorki. Dlaczego nie uwiodła? Ponieważ jest to kolejna książka o - jak wydawca sam pisze na okładce - “warszawce wyższej klasy średniej”, a zatem taka środowiskowa wspólna masturbacja. W odpowiednich dawkach może być źródłem zaspokojenia i radości, jednak zbyt ekspansywna bywa bolesna. Jakoś żenuje mnie też fakt, że wydawca (i jest nim o dziwo Krytyka Polityczna) pisze na tejże okładce, że “wejście na wernisaż może nieść za sobą więcej niebezpieczeństw...
Wspaniała książka! Gdy pierwszy raz czytałem “Przed końcem zimy” odstawiałem ją sobie, by nie skończyć za szybko, by jeszcze trochę być razem z Gerrym i Stellą w deszczowym, jeszcze nie w pełni wiosennym Amsterdamie i przeżywać ich miłość (i rozczarowanie nią). On jest architektem z drugiej, a jak sam o sobie mówi, w gorszych dniach, trzeciej ligi. Ona uczyła literatury. Są ze sobą właściwie od zawsze. Przyzwyczajeni do swoich wad. On ma ich więcej, zwłaszcza, że za dużo pije. Ona wydaje się być najbardziej tolerancyjną żoną świata - jest świadoma jego wad, ale woli obrócić je w żart,...
Filip Zawada odpowiada na 5 naszych pytań. Oto pierwsze. A premiera książki Filipa, "Rozdeptałem czarnego kota przez przypadek" już na dniach. #kurzojady #filipzawada #rozdeptałemczarnegokotaprzezprzypadek #znak
Post udostępniony przez Kurzojady (@kurzojady_insta) Mar 4, 2019 o 11:38 PST
Z powieści Anny Fryczkowskiej wieje trupem już od pierwszych stron. Aniela przyjeżdża do Świątkowic na pogrzeb brata. Nie była tu od dziesięciu lat, co kilkadziesiąt razy przypomni nam autorka na kolejnych trzystu stronach. Aniela w Świątkowicach miała na imię Andżelika, ale głupio z takim imieniem robić karierę w Warszawie, choćby miała być to kariera sprzątaczki. Pogrzeb, stypa i wrócić do stolicy. Taki ma plan bohaterka “Wdowinka”, a jak wiadomo nie byłoby literatury gatunkowej bez komplikacji prostych planów. Matka łamie sobie nogę i Aniela nie ma innego wyjścia jak zostać chociaż na...
Z Filipem Zawadą nie odpowiadamy. Od poniedziałku do piątku śledźcie nasze socjale, by dowiedzieć się o milości, Bogu i języku w nowej powieści Filipa. #kurzojady #filipzawada #znak #kurzojadypatronują
Post udostępniony przez Kurzojady (@kurzojady_insta) Mar 1, 2019 o 6:06 PST
„Już trzy razy byłem brany pod uwagę, jeżeli chodzi o adopcję, jednak koniec końców nikt się na mnie nie zdecydował. Ludziom cały czas coś nie pasuje” – zaczyna swoją opowieść bohater powieści Zawady. Niewielu chce adoptować dzieciaka z prowadzonego przez zakonnicę przytułka, który do tego jest przemądrzały i wyjątkowo krnąbrny. Zawada ustami swojego bohatera dokonuje miażdżącej krytyki ludzkości, wiary, religii, dobroci, filozofii. Z brutalno-zabawnej opowieści o nieprzystosowanym do życia chłopcu zrobił wyjątkowo mocną, osobistą wypowiedź, w której poddaje w wątpliwość nasze przekonania i sposoby myślenia.
[SENSACYJNE ODKRYCIA NASZEGO SPECJALNEGO WYSŁANNIKA DO BIBLIOTEKI] Z okazji drugiej edycji naszego Klubu Książkowego w Empiku czytać będziemy “Tomka w krainie kangurów” Alfreda Szklarskiego. 25 marca o godzinie 18:00 widzimy się i dzielimy się wrażeniami z lektury i wspomnieniami z dzieciństwa. Ale mam jedną prośbę - zadanie na szóstkę - porównajcie pierwsze wydanie książki z 1957 roku z jakimkolwiek późniejszym. Już teraz wam podpowiem, że autor w kolejnych wydaniach sporo zmienił. Na przykład wstęp. W drugim wydaniu dużo szybciej dowiadujemy się, że Tomek to nie jakiś rachityczny...
Rękopis, maszynopis, kolejne wersje. Czytam dziś Wojdowskiego w Bibliotece Narodowej. To był wielki pisarz, choć bardzo ludzki. #kurzojady #bogdanwojdowski
Post udostępniony przez Kurzojady (@kurzojady_insta) Lut 27, 2019 o 2:12 PST
Hasło na okładce “thriller psychoanalityczny” odrzucało i gdyby nie fakt, że potrzebowałem w piątek jakiejkolwiek powieści, a ta była najbliżej, pewnie do Rudniańskiej bym nie zajrzał. A wiele bym na tym stracił. Jest to bowiem doskonała proza gatunkowa, w której autorce udało się pomieścić nie tylko niepokojącą opowieść o losach głównej bohaterki, ale też szerszą refleksję o strachu, który jest historycznie dziedziczony, o historii, która się powtarza i reaktualizuje i o nas, którzy żyją od jednej katastrofy, do drugiej. O tym, że życie to jedna wielka katastrofa.
Bibi jest...