Gazeta Wyborcza, Maciej Siembieda, Agora, Książki. Magazyn do czytania
[KSIĄŻKI. MAGAZYN DO CZYTANIA] "Tafefobia. Kto na nią cierpi i dlaczego źli ludzie postanowili na tym lęku zbić miliony?"
Jest "coś" w Siembiedzie – pomyślałem – co wynosi go ponad polską sztampę literacką, te wszystkie książki z nazwiskami drukowanymi na okładce dużymi literami.
***
Choć zazwyczaj jak diabeł wody święconej unikam lektury książek w rodzaju "dziesiąta powieść z cyklu o…", tak po Siembiedę sięgnąłem zaintrygowany jego "Gołoborzem", dobrze skonstruowaną historią o dwóch skłóconych rodzinach, którym wypadło żyć w położonej w Górach Świętokrzyskich wsi. Powieść świetnie żongluje sensacyjną narracją i polską historią, która odcisnęła nie lada piętno na bohaterach książki.
Jest "coś" w Siembiedzie – pomyślałem – co wynosi go ponad polską sztampę literacką, te wszystkie książki z nazwiskami drukowanymi na okładce dużymi literami. Nie ma silenia się na "wielką polską powieść", nie ma wydumanych przygód, ale jest szczera fascynacja tym, że ludzie wierzą w rzeczy, które nie dają się opisać za pomocą faktów.
Czy to "coś" można też dostrzec w ósmym tomie przygód Jakuba Kani, szczególnie gdy nigdy nie sięgnęło się po poprzednie części?
Odpowiem pospiesznie – można, choć z większym trudem.
***
O "Upiorze" piszę w moim miejscu pracy.
A państwo Siembiedę czytają, znają i lubią?
Skomentuj posta