Marcin Świetlicki, Wiersz na dobrą noc
[WIERSZ NA DOBRĄ NOC] Marcin Świetlicki, "Polska 5"
"Podchody z pochodniami na dnie" to chyba wers najlepiej oddający to, co wokół nas się dzieje.
"Podchody z pochodniami na dnie" to chyba wers najlepiej oddający to, co wokół nas się dzieje.
Gdybym miał wymienić twórcę dzisiaj najbardziej zaniedbanego i nieczytanego, a dla mnie ważnego to byłby to Andrzejewski. "Miazgę" - przy całym jej niedopracowaniu, chaotyczności - uważam za arcydzielo, a lektura "Idzie skaczac po górach" jest dla mnie niezapomnianym doświadczeniem. Dlatego tak się cieszę z tej PIWowskiej edycji, bo oprócz tego, że pięknie na półce będzie Andrzejewski teraz wyglądał, to może kogos skłoni do pierwszej lektury? Ja żaluję, że czas czytacza zawodowego jest taki, że pewnie sięgne do tego wydania za rok, dwa, ale sięgnę. I kolejne...
Dużo tych opowieści. Bo i osadzonych dużo, tematów nie brakuje - więzienne życie, grypsera, jedzenie, praca, książki, dzieci, rodziny, plany na "po", jeśli jakieś "po" będzie. Nina Olszewska zgromadziła w swojej książce olbrzymi materiał i nie jest to lekka lektura, ale umożliwiająca poznanie świata, do którego nikt z nas nie chce trafić. Doceniam poświęcenie Autorki, która spędziła setki godzin na rozmowach z więźniami i więźniarkami, podziwiam to, co musiała przejść żeby się do nich dostać, zdobyć ich zaufanie (choć niekiedy zdarzają się jej przypadki "osadzonych showmanów" chętnie...
Żyjemy w czasie, gdy wszyscy znają się na konstytucji, wirusach oraz wiedzą lepiej jaka będzie przyszłość. W czasach gdy Szymborska pisała ten wiersz na stu ludzi wiedzacych wszystko lepiej było tylko 52. Dziś pewnie 95. Jakże ja lubię tych kilku, co nie wiedzą.
Są w tej książce fascynujące i mocne historie, które dobrze żeby poznała cała Polska - o pogromie na Cyganach na początku lat 80, o życiu na terenie obozu, o Muzeum Auschwitz i dyrektorze, który nie ma kontaktu z miastem, ale jest też kilka momentów, w których się z Kąckim mijam i jest to głównie jego dowcip, a raczej coś co Kącki za dowcip uznaje. Nawet ironia Kąckiego dla mnie jest trudna do kupienia. Ale pozostawiając fakt, że Kącki pozostanie zawsze Kąckim, to "Czarna zima" z pewnością jest reportażem, który was zmrozi latem. Premiera pod koniec maja, a ja mimo pewnych zastrzeżeń...
Jak mi się podoba zestaw książek, które dzisiaj nadeszły! Cykl życia w trzech tytułach. Ja mam teraz na tapecie Oświęcim, więzienia i parki narodowe. A Państwo? #zdaniemszota #justynasuchecka #znakemoticon #miramarcinów #czarne #marcinwicha #mamania
Post udostępniony przez Zdaniem Szota (@zdaniem_szota) Maj 4, 2020 o 5:06 PDT
"Niczego o nas nie ma w Konstytucji" powtarzam sobie jakoś od matury. 🏳️🌈
Marcin Kącki pisze o Oświęcimiu w "Czarnej zimie" i jest to pisanie bez ogródek. Tu fragment opowieści o człowieku, który zbiera poobozowe resztki - deski, klamki, a czasem inne artefakty. Mocne.
Miało być coś o Polsce, ale Wojaczek mi wpadł dziś w oczy, dlatego mam dziś dla was wiersz bardzo przekorny. Za to już się nie mogę doczekać jutrzejszego święta, bo będzie można wstawić tu pół Świetlickiego i każdy będzie na miejscu.