Posty w kategorii recenzja

Czytaj post
Noir Sur Blanc, Sylvain Tesson, Anna Michalska, Empik, Książka Tygodnia

[KSIĄŻKA TYGODNIA] Sylvain Tesson, "Duch śniegów. Śladami tybetańskiej pantery"

Najlepiej sprzedająca się książka we Francji w 2019 roku, wspaniały esej o świecie nieludzkim i opowieść o utracie. Poetycka, mądra, czuła wyprawa nie dająca łatwych pocieszeń. Wyprawa z Tessonem do Tybetu w poszukiwaniu pantery śnieżnej to jedna z najlepszych wypraw, jakie możecie sobie zaplanować na te wakacje.

(...)

Sylvain Tesson, z wykształcenia geograf, jest jednym z najsłynniejszych francuskich podróżników. Łączy w sobie typową dla medialnych globtroterów pasję do przełamywania granic z czymś już mniej popularnym - czułą i mądrą refleksją nad obecnością człowieka w świecie nieludzkim....

Czytaj post
Agora, Dariusz Żukowski, Ta-Nehisi Coates

[RECENZJA] Ta-Nehisi Coates, "Między światem a mną"

Jedna z tych książek, które trzeba przeczytać, by coś nam się na synapsach poprzestawiało. “Stałeś się dla mnie bogiem, którego nigdy nie uznawałem”. “Musiałem przetrwać dla ciebie”. “Przyzwaliśmy cię z głębi naszych ciał, choć nikt nie dał ci w tej kwestii prawa głosu. Choćby z tego powodu zasługiwałeś na najlepszą ochronę, jaką mogliśmy ci zapewnić”. “Dziś gdy do ciebie piszę, masz piętnaście lat”. Amerykański reporter Ta-Nehisi Coates pisze do swojego syna list. Pisze do niego, bo chłopak widział jak zaduszono Erica Garnera za to, że sprzedawał papierosy, Renishę McBride za to, że...

Czytaj post
Wydawnictwo Literackie, Przemek Dębowski, Stanisław Lem

Stanisław Lem, "Bajki robotów", ilustracje: Przemek Dębowski

Przemek Dębowski, grafik, współtwórca mentalnej potęgi wydawnictwa Karakter z okazji Roku Lemowskiego zaprojektował nowe wydanie "Bajek robotów" i jak to ma w zwyczaju - zrobił to doskonale. Dębowski koresponduje w swoich ilustracjach z klasycznymi już rysunkami Daniela Mroza, ale robi to trochę metodą "na Wojnarowskiego" - upraszczając, sprowadzając do wieloznacznych symboli przypominających momentami karty tarota czy inną kabałę. Geometria tworząca całkiem realny świat. Urzekająca. (margines wewnętrzny mógłby być szerszy) Ominęła mnie w młodości fascynacja Lemem. Od kilku lat...

Czytaj post
Znak, Anna Gralak, Ann Patchett

[RECENZJA] Ann Patchett, "Dom Holendrów"

W tej powieści jest smutek i żal, rozczarowanie i poniżenie, ale są też miłość i przyjaźń, sporo nadziei, a wszystko to napisane bez sięgania po melodramat, konkretnie i trochę na opak. “Dom Holendrów” Ann Patchett (tłum. Anna Gralak) to miejscami wzruszająca, chwilami brutalna bajka, wspaniała opowieść i doskonała lektura. "Wszyscy w Elkins Park wiedzieli, co się dzieje w Domu Holendrów", pisze Danny, narrator nowej powieści Ann Patchett. Znajdujący się na przedmieściach Filadelfii, Elkins Park na początku XX wieku stał się popularną miejscówką wśród biznesowej elity stolicy...

Czytaj post
Znak, Michał Rusinek, Scott Stuart, Dzień Walki z Homofobią, Bifobią i Transfobią

Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii 2021 / Scott Stuart, "Jak być prawdziwym mężczyzną"

[Międzynarodowy Dzień Przeciw Homofobii, Transfobii i Bifobii] “Aby stać się mężczyzną, i to takim prawdziwym, nabrać trzeba dziś w walce biegłości, lecz nie w walce o złoto albo ziemie czy morza, tylko w walce o swoje wartości”, pisze Scott Stuart w “Jak być prawdziwym mężczyzną”, książce dla najmłodszych, która ukazała się niedawno w przekładzie Michała Rusinka. Znam niewiele osób, które w trakcie lektury poprzedniej książki australijskiego rysownika, czyli “Mój cień jest różowy” nie uroniły łzy. Te łzy są nam potrzebne, bo pozwalają na opłakanie tego, czego nas nauczono -...

Czytaj post
Agnieszka Sobolewska, Znak, Empik, Megan Rosenbloom

[KSIĄŻKA TYGODNIA] Megan Rosenbloom, "Mroczne archiwa. Śledztwo w poszukiwaniu książek oprawionych w ludzką skórę"

Anatol Girs był zapalonym bibliofilem, drukarzem, wydawcą i typografem. Był Polakiem o szwedzkich korzeniach, a urodził się na Krymie na początku XX wieku. “Żydzi uważali mnie za antysemitę, endecy za Żyda albo masona” - mawiał. W 1938 roku założył własne wydawnictwo - Oficynę Warszawską. Poza pojedynczymi pocztówkami Girsowi nie udało się opublikować żadnej książki przed wojną, zapewne firma wciąż pracowała na zleceniach przygotowując skład i druk książek dla większych wydawców. Z bycia wydawcą się jednak nie wyrasta i tuż po wojnie, w Monachium, Girs wydaje zbiór wspomnień obozowych...

Czytaj post
Znak, Marek Kęskrawiec

[RECENZJA] Marek Kęskrawiec, "Bashobora. Człowiek, który wskrzesza zmarłych"

Kęskrawiec wykłada się zupełnie na pisaniu o Afryce i katolikach, a jeden z fragmentów tej książki powinien służyć jako ilustracja ćwiczeń z zakresu “jak nie pisać o Afryce”. Słaba, źle napisana, pełna stereotypów książka. --- Są takie tematy, które tylko pozornie wydają się reporterskimi samograjami. Mocne nazwisko, głośne wydarzenie, jakaś tajemnica, duże pieniądze, czarna wołga. I czasem powstają o nich teksty wybitne, a czasem nie. Czemu się nie udają? Choćby dlatego, że przyjęto zbyt oczywistą perspektywę, wiedząc, że książkę “sprzeda” temat, a nie to, co jest w środku. Ale też...

Czytaj post
Karakter, Marcin Wicha

[RECENZJA] Marcin Wicha, "Kierunek zwiedzania"

Największą ironią losu jest fakt, że książkę Marcina Wichy złożono krojem “Paperback”. Bo spodziewałbym się raczej kroju “Masterpiece”. --- Harmonia natury uzależniona jest od równowagi przeciwieństw, a naszą planetę kształtują skrajności, które sprowadzają się do linii horyzontalnych. Tak uważali madame Helena Pietrowna Bławatska i matematyk M. H. J. Schoenmaekers. Zapewne tak samo uważał Kazimierz Malewicz, skoro ideał harmonii, możliwość - jak pisał - “przezwyciężenia pozornych sprzeczności świata logiki trójwymiarowej” znalazł w czarnym kwadracie na białym tle. Ale zanim to się...

Czytaj post
W.A.B, Michał Kłobukowski, Richard Powers

[KSIĄŻKA TYGODNIA] Richard Powers, "Listowieść"

Wyprowadziłem książkę na spacer. "Listowieść" Richarda Powersa w przekładzie Michała Kłobukowskiego.

Warto zaryzykować, poznać drzewa i ich historię, spróbować mierzyć czas ludzki czasem nieludzkim, jednocześnie odkrywając jak bardzo wciąż ta historia nie w pełni się udaje, jak wciąż trudno jest Powersowi wyjść poza antropocentryczne porównania (“łodygi jak ramiona”), melodramatyzację i schemat “drużyny pierścienia”. Nie w pełni idealne formy, które jednocześnie odkrywają nowe możliwości przed literaturą masową - mnie to satysfakcjonuje. Weźcie “Listowieść” na działkę, do lasu, przybrudźcie...